O wyzwaniach recyklingu, w tym systemie kaucyjnym i innych działaniach zmierzających do utrzymania lub zwiększenia poziomu odzysku odpadów debatowano w trakcie 4. Forum Miasteczek Polskich.
Agnieszka Majer, dyrektor biura zrównoważonego rozwoju AWOŚ przekonywała, że recykling to nie wszystko, a samorządy „mają duży wpływ, by transformować gospodarkę obiegu zamkniętego”. – Poziom zależy od zainteresowania polityków, producentów i konsumentów. Ci ostatni kształtuję ten poziom w zależności od jakości segregowania odpadów, gdzie w związku z dyrektywą wkrótce pojawi się frakcje tekstyliów i odpadów niebezpiecznych. Gminy ponoszą odpowiedzialność organizacyjną – mają obowiązek zwiększać poziomy recyklingu – 55 proc w 2025, aż do poziomu 65 proc. w kolejnych latach. Będzie to duży problem, ponad połowa gmin już teraz nie osiąga tych celów, a wskaźnik ten będzie sukcesywnie spadać. Niebawem wejdzie także w życie redukcja poziomu odpadów składowanych – mówiła dr Majer.
Nowe obowiązki czekają producentów, którzy będą musieli osiągać odpowiednie limity odzysku opakowań. W zależności od frakcji limity wyniosą od 77 do nawet 90 proc. – Kluczowa w wielu aspektach jest jakość segregacji. Czystość odpadów wpływa na możliwość ich dalszego przetworzenia. Strumień odpadów musi zostać odpowiedni przesortowany, aby recykling był opłacalny, ekologiczny i efektywny. Praktyka nie zawsze jest łatwo – mówiła dyrektor AWOŚ. Agnieszka Majer zwracała uwagę na dynamicznie zmieniające się prawo, które z jednej strony ma zwiększyć te poziomy, ale z drugiej strony nakłada nowe kwestie organizacyjne. Ekspertka mówiła także o braku świadomości konsumentów, którzy „mają mało zachowań ekologicznych”. Duży udział w strukturze odpadów komunalnych ma frakcja bioodpadów, ale w wielu rejonach brakuje odpowiednich instalacji, by je przetworzyć. – Ich dobre wykorzystanie, to 100 proc. recyklingu.
Paweł Retmaniak ze spółki EMKA mówił o prawidłowym gospodarowaniu oleju. – W jaki sposób prawo reguluje odbiór tego typu odpadów? 100 tys. punktów gastronomicznych musi je oddawać, tymczasem w Polsce jest 13 mln gospodarstw domowych. Kto wytwarza więcej zużytego oleju? – pytał retorycznie i zwracał uwagę na skutki zanieczyszczenia olejem. – Warstwa tłuszczu blokuje tlen i promienie słoneczne, zakłócając proces fotosyntezy. Obumiera flora i fauna. Jest to problem także w kontekście infrastruktury kanalizacyjnej, gdzie powoduje zatory, awarie i generuje koszty. Obniża także jakość wody pitnej. Większość z nas wylewa się go od kanalizacji, ale to błąd. Zużyty olej można wykorzystać do produkcji kosmetyków, biopaliw, kremów do rak, paszy czy świec.
Dlatego spółka EMKA ogłosiła zbiórkę UCO. W systemie ma ona postać gratyfikacji, która zachęca do zaangażowania się w zbiórkę. Za każdą pełną butelkę UCO, którą mieszkaniec przyniesie do maszyny będziemy przyznawać punkty. W gminach, które będą z nami współpracować będziemy minimum raz w roku organizować finał pod nazwą „Olej zdasz, drzewko masz!”, gdzie za określoną liczbę zdobytych punktów będzie można odebrać sadzonki drzew – mówił Retmaniak.
– System kaucyjny ma jeden cel – posłużyć do osiągnięcia poziomu selektywnego zbierania odpadów z butelek i tworzyw sztucznych. To cele dla przedsiębiorców – mówiła dr inż. Beata Waszczyłko-Miłkowska, kierownik Zakładu Monitoringu i Prognozowania w Gospodarce Odpadami IOŚ-PIB. Ekspertka wskazała, że ustawodawca włączył w strumień odpadów opakowania i puszki aluminiowe. Tymczasem butelki i puszki, to zaledwie 3 proc. odpadów wytwarzanych w kraju. – Ten rodzaj odpadów – butelki, w większości PET, i puszki, to odpady z którymi nie mamy żadnego problemu i które są najbardziej efektywnie poddawane recyklingowy. Teza, że dzięki systemowi kaucyjnemu wzrośnie poziom recyklingu nie ma źródła w faktach.