Prefabrykacja wciąż kojarzy się wielu Polakom z wielką płytą z czasów PRL. Tymczasem nowoczesne technologie modułowe mogą przyspieszyć proces budowy nawet trzykrotnie, obniżyć koszty i pomóc rozwiązać problem deficytu mieszkań. O szansach i barierach prefabrykacji dyskutowali eksperci podczas debaty na 5. Forum Miasteczek Polskich.
Czy prefabrykacja to szansa, by budować szybciej i taniej? – pytał uczestników moderator panelu podczas 5. Forum Miasteczek Polskich. Dlaczego zatem ta technologia wciąż nie zdobyła należnego miejsca na rynku? Czy winne są stereotypy, bariery prawne i brak dofinansowania, a może brak wyspecjalizowanych kadr?
Prefabrykacja jak klocki LEGO
– Prefabrykacja to technologia pozwalająca przenieść wykonawstwo i robociznę do fabryki – tłumaczył Bartosz Dąbrowski, regionalny dyrektor sprzedaży w spółce Pekabex BET. – Produkujemy ściany i schody, a na budowie pozostaje ich montaż przy pomocy dźwigu i ludzi. Dzięki temu cały proces inwestycji może być dwukrotnie, a nawet trzykrotnie szybszy.
Jak wyjaśniał, prefabrykacja przypomina układanie klocków LEGO. – Koszty? Dziś często są niższe niż w technologii tradycyjnej. Zyskujemy czas, a więc i tańsze finansowanie. Do tego zwiększamy powierzchnię użytkową – nawet o 3 proc. To oznacza, że przy inwestycji 200 mieszkań możemy „zyskać” dodatkowe 10 lokali – wskazywał Dąbrowski.
Podkreślał także większą wydajność pracy: – W naszej fabryce w Mszczonowie 200 osób produkuje rocznie 5–6 tysięcy mieszkań. Na budowie taki efekt byłby nieosiągalny.
Państwo bez pomysłu na mieszkalnictwo
Mariusz Dobrzeniecki z Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa podkreślał, że Polska od lat nie ma spójnej polityki mieszkaniowej. – Państwo nie zaspokaja potrzeb mieszkaniowych młodych ludzi. Oddajemy około 220 tys. mieszkań rocznie, ale zaledwie 4 tysiące to inwestycje społeczne SIM-ów i TBS-ów. Tymczasem 70 proc. mieszkań kupowanych jest jako instrument finansowy, a nie w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb – mówił.
Jego zdaniem, państwo wciąż działa w interesie deweloperów, zamiast rozwijać budownictwo społeczne. – Prefabrykacja mogłaby być jednym z rozwiązań, ale potrzebny jest jasny program i wsparcie samorządów – ocenił.
Prefabrykacja = skalowanie dobrych praktyk
O zaletach prefabrykacji mówił także prof. Adam Czerniak z SGH, zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości. – Kluczowe są trzy kwestie: finansowanie, procedury i kadry. Wspieramy samorządy w każdej z nich. Największą zaletą prefabrykacji jest możliwość powielania sprawdzonych rozwiązań. Koszty maleją, gdy zamawiamy nie jeden, a kilka budynków. To podobny model jak w przypadku SIM-ów: replikacja i skalowanie dobrych praktyk – wyjaśniał.
BGK: finansujemy, ale stereotypy wciąż żywe
Dariusz Stachera, dyrektor Departamentu Kredytowych Programów Mieszkaniowych w BGK, zaznaczał, że bank współfinansuje inwestycje prefabrykowane na takich samych zasadach jak tradycyjne. – Nie ma kar ani specjalnych preferencji. Programy już są preferencyjne, ale prefabrykacja wciąż nie jest w Polsce doceniana – mówił.
Jego zdaniem, przeszkodą pozostaje stereotyp wielkiej płyty. – To nie ma nic wspólnego z dzisiejszą technologią. Prefabrykacja oznacza dziś wysoką jakość, modułowość i tańszą eksploatację. To kierunek, w którym powinniśmy iść, jeśli chcemy zwiększyć udział budownictwa społecznego – podkreślił.