Zarządzanie kryzysowe w gminach pod lupą. Wojewoda: często brakuje świadomości i zasobów

26 wrz 2025Informacje prasowe

Drony nad Polską, awarie wodociągowe, pożary i klęski żywiołowe – lista wyzwań, z jakimi mierzą się dziś samorządy, jest coraz dłuższa. Podczas jednej z najgorętszych debat 5. Forum Miasteczek Polskich eksperci i przedstawiciele administracji dyskutowali o ochronie ludności i zarządzaniu kryzysowym. Wnioski były jednoznaczne: Polska wciąż nadrabia zaległości, a gminy często nie są gotowe na realne zagrożenia.

Byłem załamany poziomem świadomości” – wojewoda Frankowski o brakach w gminach

Dyskusję rozpoczął wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski, który przytoczył obrazowy przykład pokazujący, jak wiele gmin wciąż traktuje zarządzanie kryzysowe.
– Byłem w gminie, w której tym zadaniem na 1/8 etatu zajmuje się nauczycielka. Byłem załamany tym, co zastałem – poziomem świadomości i podejściem do ochrony ludności. Nie mówimy tu tylko o wojnie, ale także o klęskach żywiołowych – zaznaczył.

Frankowski odniósł się także do niedawnych wydarzeń, gdy polską przestrzeń powietrzną naruszyło 19 rosyjskich dronów. – Może ta ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej jest pewnym otrzeźwieniem. Trzeba jednak korygować jej zapisy, szczególnie w obszarze finansowania budowy schronów i miejsc ukrycia. Inaczej system się nie zepnie – podkreślił.

Wojewoda zadał też trudne pytania o procedury alarmowe. – Czy uruchamianie syren w całym województwie w przypadku dwóch dronów jest zasadne? Czy nie spowoduje to większego strachu, a w dłuższej perspektywie znieczulenia społeczeństwa? To są pytania, na które musimy wspólnie szukać odpowiedzi – mówił.

Straż pożarna: nadrabiamy zaległości, system jest niedoskonały

Kolejnym głosem w dyskusji była wypowiedź Marka Wnęka z Biura Ochrony Ludności Komendy Głównej PSP. – Jesteśmy krok za wydarzeniami, ale róbmy wszyscy, co w naszej mocy, by je dogonić. Nowa ustawa ujawniła problemy, które wcześniej były zamiatane pod dywan – przyznał.

Przypomniał, że choć w Polsce istniało formalnie 12 tys. schronów i miejsc ukrycia, do kontroli zgłoszono zaledwie 3,8 tys. – Z tych obiektów 2000 zostało już skontrolowanych. 900 nadaje się do remontu i dostosowania do obecnych przepisów. To pokazuje skalę: z 12 tys. realnie użytecznych pozostaje tylko kilkaset – zaznaczył strażak. Wnęk podkreślił też unikalną rolę Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. – Mamy 30 tys. zawodowych strażaków, ponad 16 tys. jednostek OSP i 250 tys. ochotników. To ogromny potencjał, którego zazdroszczą nam inne państwa. Ale musimy pamiętać, że w przypadku wojny te zasoby mogą być uszczuplone – pierwszymi powoływanymi będą kierowcy z uprawnieniami – ostrzegł.

WOT: jesteśmy tam, gdzie nas potrzebujecie

O praktycznej roli wojska mówił ppłk Arkadiusz Kawka z Wojsk Obrony Terytorialnej. – Kryzys to nie tylko wojna. Rok temu mieliśmy powodzie, zdarzają się zatrucia wody. W takich sytuacjach WOT działa natychmiast. Nasze brygady są w każdym województwie, a dowództwo WOT pełni funkcję Centrum Zarządzania Kryzysowego MON – wyjaśniał. Podkreślił jednak ograniczenia formalne. – Użycie sił zbrojnych jest możliwe tylko na wniosek wojewody. Samorządy często piszą do nas bezpośrednio, ale zgodnie z prawem decyzję podejmuje wojewoda. Bywa jednak, że zanim przyjdzie „kwit”, my i tak jesteśmy już na miejscu – dodał. Kawka zwrócił też uwagę, że WOT może pomagać w ocenie potencjalnych schronów i miejsc ukrycia, choć nie ma takich uprawnień jak straż pożarna czy nadzór budowlany. – Możemy wspierać samorządy wiedzą i sprzętem. Zawsze jesteśmy tam, gdzie nas potrzebujecie – zapewnił.

Organizacje pozarządowe – „kotwice” w systemie ochrony ludności

Wojewoda Frankowski zwrócił szczególną uwagę na rolę organizacji społecznych. – W sytuacjach kryzysowych często działają szybciej i skuteczniej niż instytucje państwowe. Warto sięgnąć do raportu Jakuba Wygnańskiego ze „Stoczni” o działaniach podczas powodzi na południu Polski. Pokazuje on, jak lokalne organizacje-kotwice potrafią błyskawicznie zareagować. Chcemy zmapować takie podmioty w każdej gminie i włączyć je do systemu ochrony ludności – zapowiedział.

Uczymy się systemu, ale czasu jest mało”

Zdaniem uczestników debaty, Polska stoi dziś w obliczu poważnych wyzwań związanych z bezpieczeństwem ludności. – To pierwszy taki program, wszyscy się go uczymy. Przyszły rok będzie ważny, a 2027 jeszcze ważniejszy. Mam nadzieję, że starczy nam czasu, by go zbudować – mówił wojewoda Frankowski.

Eksperci podkreślali, że Polska nie może porównywać się do państw takich jak Finlandia czy Szwajcaria, które od lat rozwijają systemy ochrony cywilnej. – Oni też popełniają błędy. Norwegowie zbudowali schron, ale uznali, że jego utrzymanie jest zbyt kosztowne i sprzedali go prywatnej firmie. Teraz odbudowują swój system. My również musimy iść tą drogą – przyznał wojewoda.

Podsumowanie

Debata o zarządzaniu kryzysowym pokazała, że Polska dopiero buduje nowoczesny system ochrony ludności. Strażacy, samorządowcy, wojsko i organizacje pozarządowe muszą działać razem, aby sprostać nowym zagrożeniom – od dronów, przez powodzie, po awarie infrastruktury krytycznej. Wnioski z dyskusji nie pozostawiają złudzeń: czasu jest niewiele, a zagrożenia realne.