Modernizacja oświetlenia publicznego to jeden z kluczowych elementów poprawy efektywności energetycznej w gminach. Podczas debaty eksperci i samorządowcy podsumowali doświadczenia z programu „Rozświetlamy Polskę”, wskazując zarówno na jego sukcesy, jak i ograniczenia. Dyskutowano także o innych źródłach finansowania oraz barierach prawnych i organizacyjnych, które utrudniają gminom realizację inwestycji.
Sukces i ograniczenia programu „Rozświetlamy Polskę”
Anna Miller ze spółki Signify Poland przypomniała, że program „Rozświetlamy Polskę” okazał się ogromnym impulsem inwestycyjnym.
– Zainteresowanie było ogromne, bo gminy potrzebują środków, szczególnie w formule dotacji, gdzie aż 80 proc. kosztów kwalifikowanych było pokrywanych. Pula wyniosła 1 mld zł, dofinansowanie trafiło do 1214 gmin, a chętnych było ponad 1690. Niestety, gminy miały tylko miesiąc na złożenie wniosków, wiele nie było przygotowanych i składało je w oparciu o szacunki – wskazywała. Dodała, że w Polsce funkcjonuje 4 mln punktów świetlnych, z czego zmodernizowano zaledwie 55 proc. – Problemów jest wiele: infrastruktura energetyczna często nie należy do gmin, a środki są ograniczone, bo są inne priorytety. Mimo to program zrobił bardzo dużo dobrego – podkreślała Miller. Jej zdaniem każda inwestycja w infrastrukturę gminną wymaga perspektywy wieloletniej. Program wymuszał kompleksowe działania, audyty i 50-procentową redukcję zużycia energii. Producentami sprzętu musiały być firmy z Unii Europejskiej. Wprowadzono też element sterowania oświetleniem, choć wykorzystało go tylko 20 proc. gmin. – Być może uważano system za trudny, ale dziś wiele firm oferuje wsparcie w jego obsłudze – zauważyła.
Kolejne możliwości i konieczność planowania
Miller podkreśliła, że potencjał modernizacji oświetlenia nadal jest ogromny, zwłaszcza w infrastrukturze drogowej. – Są jeszcze środki w ramach FEnIKS i KPO, choć część funduszy przesunięto na obronność. Jeśli modernizacja zatrzyma się z powodu braku środków, gminy mogą modernizować inne obiekty – urzędy, muzea czy obiekty sportowe. Kluczowe jest planowanie i gotowość do złożenia wniosku, bo dotacje często pojawiają się nagle – radziła.
NFOŚiGW: lepsze pożyczki niż dotacje
Katarzyna Jastrzembska z NFOŚiGW przyznała, że fundusz nie odniósł tak dużych sukcesów w wymianie oświetlenia. – W programie „Sowa” podpisaliśmy tylko 21 umów. Choć zwiększyliśmy budżet, nie udało się wykorzystać pełnej puli 100 mln zł, dlatego nie uruchomiono trzeciego naboru – tłumaczyła.
Zdaniem Jastrzembskiej dotacje nie są najlepszą formą wsparcia tego typu inwestycji. – Zwrot dla samego oświetlenia jest zbyt krótki, by realizować projekty w formule dotacyjnej. Lepiej sprawdzają się pożyczki, które można rolować na kolejne przedsięwzięcia. Osobiście uważam, że właściwą formą są programy pożyczkowe oraz realizacje w formule PPP czy ESCO – mówiła.
Doświadczenia samorządów
Głos zabrał także burmistrz Klaudiusz Kandzia, który opowiedział o inwestycjach w swojej gminie. – Najłatwiejszą inwestycją poprawiającą efektywność energetyczną była termomodernizacja urzędu miejskiego. Dzięki funduszom norweskim zamontowaliśmy gruntowe pompy ciepła i systemy wentylacji. Przy okazji wymieniliśmy też oświetlenie – wspominał.
Samorządowiec zwrócił jednak uwagę na przepisy utrudniające działania w obszarze energetyki. – W oczyszczalni wybudowaliśmy instalację OZE, ale przepisy zakazały gminie sprzedaży nadwyżek energii. Rozwiązaniem było powołanie spółki komunalnej, która już taką możliwość miała. Paradoks nadal istnieje: gmina nie może sprzedawać energii, ale jej spółka już tak – wskazywał.